-
Przeciąg
Czas zamknięty w klepsydrze wspomnień,
sekunda po sekundzie zbliża mnie do śmierci…
Nieistotna prawda, na którą nie warto marnować cennych chwil istnienia!
Bierz się do roboty Ulciu!
-
Nie deptać stokrotek
Tyle lat, wspomnień i młodość gorąca. Kto z moich lat nie pamięta szarości dnia każdego,
tej monotonii i barw ukrytych.
Młodość ma swoje prawa, a wiek dojrzały?
Gdzieś zapodziała się lekkość słowa, frywolność myśli schowała się do szuflady wspomnień,
a codzienność dnia przepełniła dostojność i poprawność polityczna.
Przecież tak nie można żyć!
I wówczas warto rozejrzeć się w około, spojrzeć w głąb siebie, przewietrzyć szufladę i umysł…
zobaczyć piękno rozsiane to tu, to tam!
Jak stokrotka polna, bez prawa istnienia, podnosi ku słońcu swoje ramiona,
kolorami wiosny tworzy na łące pejzaż niezapomniany,
tak ja, kobieta, mam prawo do swoich marzeń!
-
Kobiety, które martwią się za bardzo
Chciałam napisać o nas, kobietach, istotach kruchych z poetyckich strof wielkich mistrzów, a jednak twardych jak skała w realnym świecie, codziennych trosk i zmartwień. Kiedy zastanawiałam się nad tytułem, to doszłam do wniosku, że właściwie warto zaczerpnąć go z książki Holly Hazlett-Stevens. Poświęcona ona jest w całości nam, kobietom, rozbiera nas części pierwsze obnażając nasze słabości i lęki, ale także pokazuje moc, którą mamy w sobie.
Co prawda minął już Dzień Kobiet, ale ja uważam, że każdy dzień to idealny moment, aby dać sobie prezent w postaci wsparcia i wymiany doświadczeń, znaleźć drogi do lepszego świata, aby ten świat był dobry dla nas, dla ciebie i dla mnie.
Codziennie znajdujemy czas na wszystko, zapominamy o sobie, swoich pragnieniach, marzeniach, a przecież każda z nas jest człowiekiem tęskniącym za odrobiną szczęścia. Taka namiastka egoizmu, znalezienia samej siebie pośród codziennej krzątaniny. Egoizm, który jest niezbędny w życiu każdej kobiety, a jednak tak odległy w naszym codziennym życiu, bo… mąż, dzieci, pranie sprzątanie, gotowanie i praca, rodzice, kot, pies, zakupy, i co włożyć do garnka jutro… i jak przeżyć kolejny miesiąc godnie…
Mogłam bym tak wymieniać bez końca trudy powszedniego dnia każdej kobiety.
Skąd bierze się w nas tyle lęków i strachu przed codziennością, którą znamy od lat?
Dlaczego mężczyzna gdy ma problemy to i tak idzie spać, a my tłuczemy się po łóżku całe noce, rozbierając każdy problem na atomy?
Czy któraś z Pań odpowie mi lub samej sobie na to pytanie?
Martwimy się, bo jesteśmy z natury skonstruowane inaczej niż mężczyźni, nawet psychologia nie jest w stanie odpowiedzieć, dlaczego kobiety martwią się bardziej… ale naukowe spojrzenie na kobiety, zebrane przez lata doświadczeń i badań, jest w stanie wyjaśnić nam pewne aspekty naszej świadomości, dać wskazówki i pomóc nam, jak sobie poradzić z narastającym problemem i stresem, który z każdym rokiem przybiera na sile.
Jak pokonać lęk, który zaległ nam w piersiach i kołacze się w duszy?
Najtrudniejsze wyzwanie świata, zajrzeć w głąb siebie i uporządkować powody lęku, jego przyczyny i czas, który nieubłagalnie skraca nam lata życia. Z każdym rokiem uwypuklają się nasze słabości i wady, a walka z samym sobą to najcięższa wojna, jaką musimy stoczyć w naszym życiu. Jest takie powiedzenie, które nie raz cytowałam „Jestem jaka jestem i mnie nie zmieniajcie” taki protest song mojej niezależności, albo mnie akceptujesz, albo nie musimy ze sobą przebywać. I nie ma w tym nic złego, do czasu aż nie uświadomisz sobie, że istnieje w twoim wnętrzu głęboka potrzeba zmian. Zmian, które umożliwią ci lepsze, spokojniejsze życie, bez zbędnej spirali lęków która nakręca twoje myśli każdej nocy.
Taka najprawdziwsza walka Dawida z Goliatem. Starcie, w którym ty i twoja wolna wola ( ja i moje ja) z natury kobiecej stoicie na przegranej pozycji, tak jak biblijny Dawid. A jednak, może zdarzyć się, że ktoś z góry skazany na porażkę niespodziewanie odnosi zwycięstwo… to możesz być Ty, gdy zawalczysz sama ze sobą o prawo do swojego szczęścia!
Z reguły przyczyny obaw i lęków są nam bardzo dobrze znane, możemy je w zasadzie nazwać po imieniu, no chyba, że nagle, ciemną nocą obudzi nas… przeczucie, niepokój, który nie pozwoli zasnąć aż do świtu… bo coś złego czai się za rogiem, jeszcze nie nazwane, bez twarzy i imienia, ale już przeraża swoją intensywnością. Strach, który w kolejnych dniach, trzyma nas w okowach niepewności.
Wtedy stare zmartwienia blakną, powszednieją, są obeznane i przestają absorbować nas tak intensywnie, bo idzie nowe, gorsze, złe, nieznane… zmartwienie, które wisi w powietrzu, a może już czai się za rogiem, tuż za drzwiami?
Intuicja kobiety to atut, który może być naszą tarczą, mieczem lub zostać przekuty na dobre myśli. Jednak z natury jesteśmy czarnowidzkami, nie spodziewamy się, że możemy intuicyjnie wyczuć dobro, bo przecież na co dzień nic dobrego się nie zdarza, a jednak…
Kiedy się martwisz, lękasz i analizujesz problem, to z reguły szukasz jego przyczyny, podłoża, powodu. Rozbierasz w myślach wszystkie jego aspekty, zamiast pozwolić myślom na refleksję, jak temu zapobiec. To właśnie zmiana w tobie (we mnie też), praca nad sobą, walka z własnymi słabościami, pozwoli spojrzeć bardziej realnie na problemy, które mnożą się wokoło. Ta praca nad własnym ja, nad zbędnym zamartwianiem się otworzy ci oczy na inne, ważniejsze przesłanie, bo najpierw pozwoli ci wyjść ze spirali zmartwień, a potem… zauważysz że życie to nie czarno-biały film w niemym kinie. Jesteś, tu by rozwiązywać problemy, a nie zagłębiać się nad ich istotą!
Kobieta z natury swej istoty jest wojowniczką, która pokonała już niejeden strach i obawy!
Ale czy takie działanie podniosło jej ego, czy wyciszyło myśli, i dało poczucie prawdziwej wartości?
Nie oczekuję tutaj odpowiedzi, na to pytanie niech każda z pań odpowie sobie sama…
Jednak kobieto poznaj swoją wartość i bądź sobą, szczęśliwą osobą, uwolnij tę moc i ciesz się każdą chwilą, nie pozwól zamknąć się w ramach stereotypów!
Po prostu żyj też dla siebie!
Kobiety, które martwią się za bardzo to tytuł książki Holly Hazlett-Stevens, w którym psychologowie odpowiadają na nękające nas od wieków pytania. Jak wyrwać się z błędnego koła lęków, czy można pozbyć się negatywnych myśli, jak osiągnąć spokój i szczęście… jak radzić sobie z narastającym niepokojem i jakie wykonywać ćwiczenia, aby ulżyć naszym emocjom. Osobom, które są ciekawe, jak można pomóc sobie samemu, zapraszam do sięgnięcie po tę ciekawą lekturę i zgłębienie jej tajników.
-
Nim minie świt
obudził mnie śpiew
ptasie trele rozbrzmiewały
nim słońce ogrzało ziemię
pierwszym promieniem
wiosennego tchnienia
przeciągając się w ciepłej pościeli
snułam plany na dobry dzień
myśli szybowały rozkojarzone
muzycznym brzmieniem
które coraz głośniej wpadało
przez uchylone okno
razem z nadchodzącym porankiem
świeży powiew wiosennej aury
rozbudził apetyt na życie
jeszcze tylko kubek aromatycznej kawy
i będę mogła dotknąć marzeń
-
Wodospad
wspinaczka tego dnia
była nazbyt oczywista
pejzaż rozchylał poły
a liście szeleściły pojedynczo
snując własną opowieść
kaskady wody w tle
nuciły wystukując rytm
modulowały zabarwienie pieśni
kroplami czarując kamienny las
milczący krajobraz
głodny tęczowych wrażeń
w niezachwianym opanowaniu
falował bezszelestnie
w rytmie mojego oddechu
do czasu aż wiatr otulił szarość skał
to wyzwanie dla słów
które mogą dzisiaj milczeć
by nie zbudzić echa ze snu
-
Na linii horyzontu
w szepcie wiatru słychać błaganie
szelest liści ożywił vibrato
cicha tęsknota za nieznanym
otworzyła ramiona kusząc
spotkanie na linii horyzontu
w strunach drgających fal
brzmienie twojego wołania
zadrgało przed nocy cieniem
zasnuwając mgliste marzenia
niesione echem recytowało
z jesienią jej do twarzy
nieprzypadkowa gra słów
pośród gasnących świateł
tuż przed zmrokiem
uchyliła rąbka tajemnicy
podróż w nieznane odcienie
wzniesie się być może jutro
ponad głębię oceanu
-
Na krawędzi
na krawędzi dnia i nocy
zamarłam w bezruchu
twoje słowa Ojcze
zawirowały refleksją
straconego dnia
i niepewnością jutra
gdzie ja jestem?
wątpliwości odebrały sen
i zakłóciły narrację prawdy
sprawiedliwe oko Boga
mrugnęło do mnie
wraz z milionem gwiazd
nawet księżyc w pełni
zaśmiał się bezgłośnie
opleciony granatem nieba
i tylko zirytowane serce
westchnęło rozumnie:
– po prostu żyj…
-
Wątpliwości
zagubione myśli pośród kolorów
piaskowej wolności zastygły
gdy spojrzenie przymrużonych okularów
rzuciło milion na szalę refleksji
krzyżówka życia z pytaniami
bez odpowiedzi zmąciła ślad kropli
która już prawie stoczyła się po wypukłości
zaróżowionej z werwą wątpliwości
granica wyglądu niesfornej tolerancji
z wczoraj przerodziła się dzisiaj
w ekstrawagancję subtelnego luzu
w moim wieku mogę pozwolić sobie na
luksus prawdy w obiektywie obiekcji
uśmiech ironii sam na sam
z własnym odbiciem rozbawił do łez
wszelkie wątpliwości paragrafu
kiedy wizje fatamorgany ożyły
-
Bez
bez pośpiechu
leniwy dzień snuje się od świtu
przetykany śpiewem ptakówbez słońca
nie byłby taki
energetycznie radosnybez sensu
że muszę znowu gdzieś iść
tracąc cenne godzinny
czerwcowego zauroczeniabez falstartu
wyścig każdego
dnia rozpoczętybez pachniał w maju
kojąca woń zniewalała sennie
narzucając spokój i gwarancję
nieustającej pogody duchaw odcieniach fioletu
też można się zatopić
bez resztychociażby w zapachu
lawendowego uśmiechu
bez żartu -
Jarzmo fantazji
marzyłam przez lata aby dotrzeć
do kanionu spragnionego wody
w którym sam Indiana Jones
nie wierząc w przeznaczenie
poszukiwał świętego Graala
dwa odległe światy
i droga wykuta w skale
by dotknąć kielicha życia
prawda czy mit – wytwór wyobraźni
bez znaczenia dla finezji pragnień
z każdym rokiem odsuwał się w dal
niczym obłok sunący po nieba błękicie
i nagle pragnienie zaspokojono
wróżba z kamyków losu
ułożyła koronkowy szlak
wędrówka bez nadziei
stała się spełnieniem
teraz znowu nastał czas
by marzyć i śnić
o zapomnianych szlakach
gdzieś kiedyś a może jutro?
już nie będę powstrzymywać
swoich wodzy fantazji
niech rwą z kopyta!