Wiersze

Senna niepogoda

 

młodości niezaprzeczalny smak 

odchodzi z każdym rokiem

powolnie bo pogoda ducha

walczy o przetrwanie

dzielnie aczkolwiek nieskutecznie

trudzi się każdego poranka

by dźwignąć moje kości

z puchowej pościeli sennych rojeń

 

jak zatrzymać jego zmysł i spryt

i uleczyć reumatyzm wieku

choćby w źrenicach nocy

pochwycić uśmiech brzęczący

i swawolność przezroczy

feerycznych epizodów

 

uff… myśli zapętlone zawirowały

w szufladzie pełnej marzeń

uznały wyższość tej niepojętości

i poddając się pogodzie tchniętej

wiosennym przebudzeniem

zaśpiewały protest song

wkładając okulary przeciwsłoneczne

na przekór przepowiedniom biegu lat

zaczęły pogodny dzień!

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.