
Senna niepogoda
młodości niezaprzeczalny smak
odchodzi z każdym rokiem
powolnie bo pogoda ducha
walczy o przetrwanie
dzielnie aczkolwiek nieskutecznie
trudzi się każdego poranka
by dźwignąć moje kości
z puchowej pościeli sennych rojeń
jak zatrzymać jego zmysł i spryt
i uleczyć reumatyzm wieku
choćby w źrenicach nocy
pochwycić uśmiech brzęczący
i swawolność przezroczy
feerycznych epizodów
uff… myśli zapętlone zawirowały
w szufladzie pełnej marzeń
uznały wyższość tej niepojętości
i poddając się pogodzie tchniętej
wiosennym przebudzeniem
zaśpiewały protest song
wkładając okulary przeciwsłoneczne
na przekór przepowiedniom biegu lat
zaczęły pogodny dzień!
