-
Choroba zwana miłością
kiedy dotknęła mnie choroba
zwana miłością
zaległa głęboko w piersiach
od razu wiedziałam
że jest nieuleczalna
przesiąknięta wirusem dwojga
zasiała ziarno pożądania
jej ekspansja była natarczywa
zniewalała każdą komórkę
dyktowała warunki
wprowadzając wibracje
w pojedynczy dotyk dłoni
odmówiła posłuszeństwa nogom
lotem błyskawicy przeszywając serce
zagnieździła się w umyśle
w pogoni za namiętnością
która zatruła ciało
nie bacząc na duszę
i tylko ostatni powiew myśli
zadał sobie pytanie
– Czy tutaj konieczna jest izolacja?
-
W labiryncie
pobudka tego ranka osnuta była mgłą
i żaden bodziec nie pozwalał
kreować nowej rzeczywistości
bo nawet świeża woda nalana do wiadra
tuż po wschodzie słońca
sprawiała wrażenie uśpionej
w konfesjonale wspomnieńi tylko podłoga skrzypiała po staremu
gdy krok za krokiem
stopy snuły się po starych drewnianych deskach
zamknięte w czterech ścianach imaginacjigdy odległe bezdroża jawiły się posmakiem wolności
wyrwanym razem z ceglastym murem
tego wewnętrznego więzienia -
Wątpliwości
zagubione myśli pośród kolorów
mojej wolności zastygły
gdy spojrzenie przymrużonych okularów
rzuciło milionem na szalę refleksji
krzyżówka życia z pytaniami
bez odpowiedzi zmąciła ślad kropli wina
która już prawie stoczyła się po wypukłości
zaróżowionej z werwą wątpliwości
granica wyglądu niesfornej tolerancji
z wczoraj przerodziła się dzisiaj
w ekstrawagancję subtelnego luzu
w moim wieku mogę pozwolić sobie na
luksus prawdy w obiektywie obiekcji
uśmiech szyderstwa sam na sam
z własnym odbiciem rozbawił do łez
wszelkie wątpliwości paragrafu ekstazy
-
Perły z lamusa
w imitacji perłowego naszyjnika
nie zamkniesz przekleństwa magii
nieszczęśliwego zakochania
uff… odetchnęłam z ulgą
zakładając sznur pereł
bo tej nocy chciałabym ci przeczytać
miłosny wiersz z erotycznym uniesieniem
a może ująć go we własne słowa
gdy blask świecy odbije się w naszych oczach
nastrój dwojga bez kolacji
i pretensjonalnego wystroju
w domowym zaciszu
też może tchnąć romantyzmem
szczególnie w tańcu zmysłów
gdy rozkołysane perły
zafalują w miłosnym upojeniu
eksplodując pożądaniem
och! założę jeszcze kolczyki
aby zwiększyć pewność
prawdopodobnej ekstazy
-
Radiowy głos
w pewnym mieście nadaje lokalne radio Kos,
a w wiadomościach nocą można usłyszeć głos
męski, uroczy z dykcją prawdziwie aktorską
który relacjonuje wszystko z wielką troską
ten głos nocami płynie, opowieści snuje,
wibruje w mojej duszy, aż drżenie poczuję
potem nastaje przerwa na muzyczne tony
zawsze takie z nostalgią, skrzypce oraz dzwony,
perkusja, fletnia pana, kontrabas, cymbały,
wszystko w pełnej harmonii, spektakl doskonały!
a potem znowu ten głos i serca vibrato,
będzie tej nocy uczta, gwiazdy i narrator…
lecz nagle wkradł się chochlik, zakłócił mi narrację,
skrzypnęło, zatrzeszczało, zamilkły dywagacje
w radio nastał jakiś błąd, brrum, ti, ta, tum i tram,
prychnęło i zamilkło… po chwili ram tam, tam
nastrojowe słuchanie niczym szkło prysnęło
cisza trwała minutę, tak przerwała dzieło
i urok też gdzieś zniknął utknął w mojej duszy,
zaszyty w zakamarkach pamięci na dłużej…
-
Tylko dla dorosłych
ze strachu otworzyłam oczy
zamknięte przerażeniem wieku
koszula nocna z flaneli w kratę
nie dodaje uroku powabności
zgubionej w mijających latach
długie warkocze odeszły w niepamięć
a blask chabrowych oczu przygasł
tłumiony zadrą przeszłych zdarzeń
nagle smutne spojrzenie rozświetlił chochlik
nocny żart może być nawet sexy
gdy przed snem uwierzysz w swoją magię
obudziłam seksapil i wyprostowałam plecy
uniosłam głowę z dumą doświadczenia
a lustro z aprobatą mrugnęło do mnie
i tak nawiązałam z nim nić porozumienia
bo kto wie co jeszcze tej nocy
może się przyśnić…
-
Woń jałowca
słowa zamknęła cisza
czasami tak jest lepiej
pomilczeć
i słuchać odgłosu
spadających kropli
które jedna po drugiej
napełniają pusty kielich
nocnej wyobraźni
i chociaż z każdą chwilą
narasta niepokój
to blask płomienia świecy
uspokaja rozedrgane myśli
gdyż butelkowy dżin
może zmienić bieg
przyszłych zdarzeń -
Spadająca gwiazda
Marzenia to nieodzowny
element mojego życia,
który przenika szarą rzeczywistość
wizerunkiem przychylności
i niewykluczonych przeżyć
gotowych do spełnienia.
I nawet przeciwności losu
nie mają mocy sprawczej
bym przestała śnić na jawie o …
Ciiii…
nie zapeszajmy fantazji zdarzeń,
niech spełni się jedno z nich,
gdy pośród granatu sierpniowej nocy
rozbłyśnie spadająca gwiazda.
A może Perseidy
w swej nieprzewidywalności
przetną niebo milionem iskier,
dając nadzieję spełnienia
nawet na przekór złym
życzeniom!
-
Brzoza
objęłam cię tak mocno
z całych sił przygarnęłam
w uścisku wyczułam szczupłość
pod bladą skórą pierścienie wieku
wykuły muskuły wyobraźniszelest wiatru w twoich włosach
powtarzał mi starą historię
i snuł plany na przyszłośćo marzeniach mogę z tobą szeptać
godzinami przytulona policzkiem
do twego ciała odżywam na nowotyle dobra w kroplach twej krwi
ale ja nie mogę cię ranić
i chociaż serce dudni
to wsłuchana w ten głos
zatraciłam się w twojej ciszyi tylko proszę nie płacz!
w rytmie twej opowieści
brzozowy las wspomnień
do dzisiaj jest mi ostoją -
Kwiatowa ballada
W ogrodzie pełnym marzeń w kielichach lilii pszczoły,
a w pąkach róż czerwonych zapach drzemie wesoły.
Do tego kwitną dzwonki, białe i fioletowe,
kłaniając się dziś słońcu snują cichą rozmowę.Cynie wytworne z dalią stanowią grupę zwartą,
konkurując z lawendą, zawarły pakt też z chabrem.
A tam w słonecznym blasku gazania i jej siostry,
z płomieniem złotorudym prowadzą dyskurs ostry
na temat swej urody i astrów odmienności…
Wszak są na tej polanie w przewadze innych gości!Lobelia zaś w półcieniu wyprostowana dumnie
błyszczy w blasku zieleni i myśli o nokturnie…
To koncert z melancholią, wieczorny, nastrojowy,
poezja kilku świerszczy z lampionem świetlikowym.Rozmowy kwiatów szeptem, wiatru podmuchem tchnięte,
w samo południe śpiewem, nocą milczą zaklęte,
wsłuchując się z rozmysłem w ballady kołysanie,
niczym dzieciątko małe czekają już na spanie.
Tak dzień kolejny minął, a księżyc w pełni blasku
utulił do snu wszystkich… cicho i bez poklasku!